Strona główna Hovawart "użyteczny" Relacje z imprez sportowych Aktywna Wiosna z Hovkiem

Aktywna Wiosna z Hovkiem

Aktywna Wiosna z Hovkiem, czyli hovawarci weekend szkoleniowy w Połomi - 19-21.05.2022

Jadę! Nie, to już nie plany na przyszłość i jedynie decyzja, że wezmę w czymś udział. To się właśnie dzieje! Do przejechania mam 100 km, a w samochodzie są ciuchy, imprezowa wałówka oraz Gryzelda - najważniejsza z całego bagażu. Bez niej nie miałabym co robić, bowiem jedziemy na weekendowe spotkanie aktywnych hovawarciarzy. Będziemy działać w duetach człowiek-pies w psim triatlonie, czyli szeroko rozumianym posłuszeństwie, obronie sportowej i tropieniu. No, zobaczymy! W brzuchu motyle z podekscytowania, że znów, jak dawniej, można będzie się spotkać, pogadać o wspólnej pasji, pooglądać psy i przede wszystkim sprawdzić, jakie talenty odziedziczyły po rodzicach. W spotkaniu ma wziąć udział piątka dzieciaków Gryzeldy oraz jej półsiostra, czyli siódemka TuPilnujków z mojej hodowli. Czworo hovków z dwóch miotów będzie reprezentować hodowlę Unalome i one również będą miały okazję spotkać się z mamą Grappą i hodowczynią Magdą. Z młodego narybku zapowiedział się również RABAN od Dobrych Ludzi, jedyny blondyn w całym towarzystwie i syn mojego Rokity. Będzie także reprezentantka Smoczej Sagi – Gaga ze swoją hodowczynią i przewodniczką Anią oraz VITA von der Jagsthӧhe – niemiecka suczka w polskich rękach Kasi, hodowczyni z Połomskiego Uroczyska, która zorganizowała nam całe to niemałe przedsięwzięcie. Czarne Ancymony reprezentować będzie czarny Gryfin, a Leccinum czarna Tulia. To taka nieformalna wyliczanka, dokładnie przedstawię towarzystwo opisując zdjęcia poszczególnych duetów pies-przewodnik.
Pierwszego dnia, czyli w piątek, zaplanowane jest spotkanie na boisku, które od jutra będzie miejscem naszych sportowych wyczynów. Kto chce, może już dziś zacząć lekcje posłuszeństwa pod czujnym okiem organizatorki Kasi. Nie wiem, jak Gryzelda, bo nie pytałam jej o zdanie, ale ja zdecydowanie nastawiam się na jutro.


Vita i Kasia

Gaga i Ania

No więc... Dojechałam! Nie jestem pierwsza, jest już sporo osób. Dotarł również nasz pozorant – były zawodnik z wieloma polskimi i zagranicznymi sukcesami, wieloletni szkoleniowiec, sędzia prób pracy i sędzia sportowy Dariusz Kmiecik. Oj, będzie się działo!

Raban i Ania

Gryfin i Robert

Chwilę po przyjeździe trafiamy do zoofizjoterapeutki Natalii, która przez godzinę dokładnie rozmasowuje Gryzeldę, sprawdzając, czy wszystkie jej „śrubki i przekładnie” działają bez zarzutu. Coś jest do poprawy, więc dostajemy szczegółowe instrukcje, jak i gdzie masować oraz spis miejsc godnych polecenia w razie jakiejkolwiek sportowej kontuzji. Jak mówi sama Natalia: „W trakcie konsultacji badam każdego psa pod kątem prawidłowego ruchu i postawy. Sprawdzam stan umięśnienia i napięcia powięziowe, oceniam wszystkie stawy pod kątem stabilności i mobilności, a następnie omawiam wyniki wspólnie z właścicielem, zalecając ćwiczenia w domu”. Gryzelda podczas masażu prawie odleciała, a i mnie niewiele brakowało od samego patrzenia, bo nie od dzisiaj przecież działamy jak naczynia połączone. I nie tylko nas to spotkało. Sporo psiaków było w siódmym niebie, ulegając dotykowi Natalii. Natalia, wielkie dzięki! Kilka psów jednak musi na tę przyjemność poczekać do jutra, bo wszystko dzieje się według planu.

fizjoterapia

Rozmiękczeni masażami, albo i nie  (oni muszą zaczekać na sobotę), rozjechaliśmy się do swoich noclegowni. Niestety, nie wszyscy mieszkaliśmy w jednym miejscu, ale ci, którzy postawili na Ośrodek Domków Kempingowych „Brzeźnica” bawili się wyśmienicie. Co, jak co, ale osiedlowe życie towarzyskie kwitło w komunistycznej Polsce wbrew wszystkiemu, a dzięki domkom cofnęliśmy się w czasie mniej więcej do epoki wczesnego Gomułki. Ale co tam domki! W nich się tylko spało i to krótko. Za to okolica była przepiękna! Cudowny starodrzew, jezioro i rozległe trawniki, a wszystko to dla nas, TuPilnujków, bo właściwie byliśmy tam tylko my! Kemping przywitał mnie pięknym widokiem biegających w wielkiej komitywie pięciu Hujków (przepraszam, ale taką ksywkę ma miot H i nic na to nie poradzę). Ktoś co prawda rezolutnie zauważył, że za rok może już nie być tak beztrosko, ale co tam za rok. Jesteśmy tu i teraz i bardzo cieszymy się z naszego spotkania. I tak nam zeszło do północy albo i trochę po…

Gryzelda i Ola

Habemus Bonus i Jola

Sobota zaczęła się mniej więcej o szóstej rano, bo wtedy usłyszałam pierwsze rozespane głosy nawołujące psy. Tak wcześnie! I to było największe zaskoczenie tego dnia, bo reszta poszła przewidywalnie. Dzięki wczesnej pobudce mieliśmy dosyć czasu, żeby spokojnie zjeść śniadanie i bez spóźnienia przybyć na boisko, gdzie o 9 zaczęły się zajęcia z obrony sportowej. Pierwszy z pozorantem skonfrontował się Bonus, dla którego był to absolutnie pierwszy raz, zresztą tak, jak i dla pozostałych dziewięciomiesięcznych młodzików: Honora, Hokusa, Hultaja, Hożej i Rabana. Debiutowały również półroczniaki: Mira i Marvel, oraz Hades. Ze starszaków swój pierwszy raz zaliczyła tylko Tula. Gryfin, Shanti, Ryśka i Gaga z obroną sportową mieli już do czynienia, a w miarę regularnie „gryzą” aktualnie Vita i Gryzelda. Gryzelda ze swoim talentem do „gryzienia” (wiecie, że imię wróży?;)) i największym doświadczeniem została demo-dogiem w prezentacji przebiegu testów psychicznych dla hovawartów. Myślę, że wybroniła siebie, mnie, i rasę przy okazji. ;)

Ryszarda i Mariola


Honor i Gosia

Nasze hovawarty okazały się psami temperamentnymi, popędowymi, chętnymi do zabawy i polowania na łup. Różniła je twardość, czyli odporność na presję, jakiej doświadczają w rywalizacji z pozorantem o zachowanie łupu: gryzaka, poduszki, klina czy ostatecznie rękawa. Ale kichy nie było, przeciwnie, było bardzo dobrze, a młodzież ma przed sobą świetlaną przyszłość, jeżeli tylko przewodnicy zdecydują się dać im szansę. :)
Bo o to właśnie chodzi, żeby hovawart był psem sportowo uniwersalnym – chcesz tropić, proszę bardzo! Posłuszeństwo sportowe, agility itp. – jak najbardziej! Obrona sportowa – nie ma sprawy! Tak byłoby idealnie.

testy psychiczne

Hoża i Robert

Hokus i Beata

Przyznam szczerze, że dawno z Gryzeldą nie byłyśmy tak zmęczone, jak tego popołudnia. Pogoda dopisała nam aż za bardzo, poranny wiatr ustał i podczas zajęć na boisku było wyjątkowo ciepło. Dlatego, kiedy z płyty zszedł ostatni pies, a pozorant wyjaśnił wszelakie wątpliwości i zrobiło się mniej formalnie, pomyślałam, że pora na nas i może umknę do ośrodka na godzinną drzemkę, ale szkoda mi było opuszczać hovawarcie towarzystwo i bardzo dobrze, bo okazało się, że na boisku zagościł cień rzucany przez okoliczne drzewa, a Ania od Gagi zorganizowała dla chętnych agilitowy tor przeszkód. I to była absolutna wisienka na torcie! Nagle towarzystwo ponownie ożyło i zaczęło całkiem serio, choć całkowicie zabawowo, konkurować, kto szybciej i bardziej bezbłędnie pokona całą trasę.

agility na wesoło

Były 4 zadania do wykonania na czas plus bonus za danie głosu na komendę, przez psa oczywiście.:) Wystartowało 13 psów: Gaga, Raban, Mira, Hades, Hokus, Hultaj, Bonus, Gryfin, Gryzelda, Shanti, Vita, Hożanka i Grappa. Najszybsza była Vita z Kasią (00.41.88), potem Gryzelda i ja (00.51.79) oraz Raban (01.08.12). He, he, nawet nie wiedziałam, że tak profesjonalnie mierzono nam czas! Nagrody przyznano w kilku kategoriach i tak:

1. Najbardziej zaangażowany przewodnik - Ania od Rabana
2. Najbardziej zaangażowany pies - Gryzelda
3. Najwytrwalszy zawodnik - Robert od Hożanki i Gryfina
4. Najbardziej wyluzowany team – Magda i jej suczki Mira i Grappa
5. Najszybszy team - Kasia i Vita

Milena ze sklepiku Wesoła Sznupka przyznała swoje nagrody dla najbardziej wesołych/radosnych psich pyszczków, którymi zostali:

1. Hokus
2. Gryfin
+ nagroda specjalna dla Rekina, pieska naszych fotografów.

No właśnie, nasi fotografowie, Aneta i Marcin Kolonkowie, byli z nami w każdej chwili i to dzięki nim możemy zrobić grubaśny album dokumentujący nasze zmagania. Ogromnie dziękujemy!!!

Sobotę na boisku zakończył quiz "Sporty kynologiczne od A do Z", również wymyślony przez Anię od Gagi, który wygrała Marzena od Shanti. Zupełnie nie wiem, dlaczego, gdyż za nieistniejący sport uznała dogdrinking! No jak to, Marzenko??? A co my tu robimy od wczoraj, między innymi? ;)

Shanti i Marzena

Hultaj i Aneta

Niedzielne dopołudnie przeznaczyłam na spokojne śniadanie w gronie TuPilnujków, Nie wszystkich, bo Bonus, Hokus, Hultaj i Hoża ambitnie pojechali tropić, gdyż ostatni dzień weekendu należał do tropicieli, zarówno w stylu sportowym, jak i użytkowym, tzw. mantrailingu. Pod okiem Kasi od Vity i Ani od Gagi, zaawansowanych w tropieniu sportowym, kwadraty wywąchiwały wymienione TuPilnujki oraz Raban. Wcześniej nowicjusze zostali oczywiście wprowadzeni w ogólne zasady pracy na śladzie i dowiedzieli się o istnieniu wielu metod wprowadzających do pracy węchowej.

ślad sportowy

mantrailing

Psy doświadczone: Gaga, Vita i Czujka - drugi pies Kasi-organizatorki, pokazały pracę na śladzie sportowym, a Kasia na bieżąco tłumaczyła jej przebieg, zwracając uwagę na istotne elementy.
Natomiast pracę na śladzie użytkowym zaprezentowali Gryfin, a później Hoża, trenujące mantrailing z Robertem, który bardzo ciekawie i z pasją opowiadał o zasadach obowiązujących w tej dyscyplinie. Psiaki odnalazły ukrytą w lesie Kasię od Vity i Czujki oraz Anię od Rabana.

Tula i Gosia

Mirabelka i Magda


Około południa najwytrwalsi dotarli na boisko sportowe, gdzie popróbowali jeszcze swoich sił w posłuszeństwie. Ci najdzielniejsi z dzielnych to Bonus, Hokus, Hultaj i Raban. Szacun!

Hades i Gosia

Marvel i Konrad

I to byłoby na tyle. Aż tyle! To był weekend, jakich zdecydowanie za mało. Obecni już chcą się spotykać jesienią, a ci, których nie było, niech żałują!  Od siebie dodam, że żadnemu psu nie spadł włos z głowy, a wszystkie metody pokazane na obozie były jak najbardziej humanitarne. I to nieprawda, że psy pracujące w „obronie” są agresywne. Ta dyscyplina sportu ładnie porządkuje psie popędy, wzmacnia psią pewność siebie oraz uczy psy pracować głową w dużych pobudzeniach, czyli inaczej mówiąc nie wyłączać myślenia w sytuacjach wysoko emocjonalnych. A to umiejętności bardzo przydatne na co dzień. Gryzelda kocha ludzi, więc kiedy schodzi z ćwiczaka, przełącza się na tryb upierdliwie liżący, jeśli tylko znajdzie jakiegoś „koziołka ofiarnego”.;)
Tropienia zachwalać nie trzeba, to sport absolutnie dla każdego hovawarta. Właściwie to nie my uczymy psy tropić, tylko pozwalamy im robić to, co lubią najbardziej. Oczywiście wg naszych zasad.;)
Posłuszeństwo zaś to przede wszystkim szukanie wspólnego języka, indywidualnego dla każdej ćwiczącej pary. To kombinowanie, jak przekazać psu, co ma dla nas zrobić tak, żeby zrozumiał i żeby mu się opłacało. Jeśli nam się to uda, mamy z górki!
Jeśli dobrnęliście do tego momentu, mam nadzieję, że następny obóz będzie dla Was oczywistością. A więc do zobaczenia!
W imieniu uczestników oraz swoim ogromnie dziękuję Kasi Rożniewskiej za zorganizowanie tego spotkania. To już drugie i na pewno nie ostatnie. Prawda, Kasia? ;)
Wielkie dzięki należą się naszemu pozorantowi – Darkowi, za cierpliwość, pracowitość oraz empatię w relacji z psami i ich przewodnikami.
Dziękujemy również Ani Marszyckiej za część mniej formalną, ale równie inspirującą do działania. I dziękujemy Milenie z Wesołej Sznupki, że była z nami, raz jeszcze Natalii za super masaże i naszym niezmordowanym fotografom – Anecie i Marcinowi Kolonkom.

Poniżej link do albumu pełnego zdjęć, a na do widzenia, to my:

autorka sprawozdania: Ola Pasko
autorzy zdjęć: Aneta i Marcin Kolonkowie
ALBUM

 

Migawki

Lewy Lewym, Barca Barcą, ale jeśli chodzi o jedenastki, to my wolimy takie, jak ten świeżutki pierwszy skład z drużyny Banda Huncwotów. Jedyna wada: nie było zgodności co do koloru koszulek, więc mogą się mylić, ale poza tym ideolo! Dokładniejsze informacje o drużynie TUTAJ.